Quinoa na mleku sojowym z mango

Rano często nie mamy czasu na przygotowywanie wymyślnych śniadań. Wtedy też najczęściej wyciągamy toster, albo chwytamy za jajka i smażymy błyskawiczną jajecznicę. Jednak nie musimy być skazani tylko na te dwie opcje! Quinoa, czyli komosa ryżowa może być świetną alternatywą dla tradycyjnych kanapek. Smakuje wyśmienicie z różnymi dodatkami dlatego możemy do niej dodać praktycznie wszystko na co przyjdzie nam ochota: domowe musli, świeże owoce, bakalie, orzechy. Dodatkowo, aby wzbogacić jej smak sięgnijmy po różnego rodzaje mleka lub napoje roślinne. Mleko sojowe, ryżowe, kokosowe, etc. Nie bójmy się też przypraw, w zależności od tego czy dodamy odrobinę cynamonu, kardamonu, kakao lub miodu, nasza „quinoanka” zyska wyjątkowy posmak 🙂 A jej przygotowanie zajmie może 5 min. więcej niż usmażenie jajecznicy czy zrobienie tostów. Dlatego, nawet gdy rano brakuje Wam czasu, wypróbujcie przepis na komosę ryżową na mleku sojowym ze świeżym mango. Pyszności!

Quinoa na mleko sojowym z mango

quinoa mango

SKŁADNIKI:

  • quinoa (ja użyłam białej), 30 g
  • mleko sojowe (bez cukru), 200 ml
  • mango, 100 g
  • orzechy nerkowca, 10 g
  • rodzynki, 10 g
  • kardamon do smaku

WYKONANIE:

Mleko kokosowe wlewamy do garnuszka, dodajemy kardamon i doprowadzamy do wrzenia. Komosę ryżową płuczemy na sitku i wrzucamy do gotującego się mleka. Gotujemy ok. 15-20 min, aż quinoa spęcznieje i wchłonie większość mleka. Przez ten czas obieramy mango i kroimy na drobne kawałki. Orzechy również siekamy. Ugotowaną komosę odstawiamy na kilka minut, a następnie przekładamy do miseczki. Dodajemy do niej pokrojony owoc, orzechy i posypujemy rodzynkami. Gotowe! 🙂

quinoa mango 2

SMACZNEGO!


W tym przepisie użyłam białej komosy ryżowej, która ze słonecznym mango prezentuje się naprawdę smakowicie 🙂  Do wyboru mamy również quinoa w kolorze czarnym i czerwony. Obie odmiany mają delikatny, orzechowy posmak więc znakomicie komponują się np. z dodatkiem kakao. Przepis na budyń z czarnej komosy ryżowej z bananem znajdziecie tu. Wszechstronne wykorzystanie tej pysznej rośliny sprawia, że śniadania przygotowane na bazie jej smacznych nasionek szybko Wam się nie znudzą. Próbujcie, eksperymentujcie i dzielcie się swoimi wersjami śniadaniowej „quinoanki” w komentarzach! 🙂

Domowe batoniki z amarantusem

Jak na dyplomowaną iberystkę przystało musiałam wypróbować rośliny uprawne cenione już przez Indian z Ameryki Południowej czyli amarantus i quinoa (komosa ryżowa). I chociaż obie nazwy kojarzyły mi się z czymś nadto hipsterskim to postanowiłam dać im szansę 😉 I jestem zachwycona! Dzisiaj chciałam się skupić na amarantusie, który sprawdził się rewelacyjnie jako główny składnik moich domowych, dietetycznych batoników. Zamiast sięgnąć po bombę kaloryczną w postaci Snickersa postanowiłam pokombinować i przy niewielkim nakładzie pracy zrobić własne słodkie batoniki. Oczywiście bez dodatku cukru, ale gwarantuje, że nie brakuje im słodyczy dlatego sprawdzą się znakomicie jako chrupiąca przekąska. Do ich przygotowania będziecie jeszcze potrzebowali banana i orzechów laskowych. Proste, smaczne i szybkie. Zatem do dzieła!

Domowe batoniki z amarantusem

batony4

SKŁADNIKI:

(na ok. 5 batoników)

  • ziarna amarantusa, 40 g (ok. 1/3 szklanki przed ugotowaniem)
  • pół banana
  • orzechy laskowe, 30 g
  • suszone figi, 1 duża lub 2 mniejsze
  • siemię lniane, 1 łyżeczka
  • miód gryczany, 1 łyżeczka
  • kardamon, 1/3 łyżeczki

WYKONANIE:

Ziarna amarantusa wsypujemy do garnuszka i zalewamy gorącą wodą (w proporcji 1:2). Gotujemy ok. 15 min., aż amarantus wchłonie całą wodę i odstawiamy na kilka minut do wystudzenia. Orzechy blendujemy na „proszek” lub kroimy na drobne kawałki. Banana obieramy i rozdrabniamy widelcem na gładką masę. Dodajemy ugotowane ziarna, orzechy, siemię lniane, miód i drobno pokrojoną figę. Posypujemy kardamonem i wszystko dokładnie mieszamy. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia formujemy średniej wielkości batoniki (masa jest bardzo plastyczna więc możecie też użyć wycinarki do ciast i zamiast batoników stworzyć ciasteczka o dowolnych kształtach 🙂 ).

batony1

Tak przygotowane batoniki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy ok. 20 min. Dwie minuty przed końcem pieczenia możecie ustawić grzanie z góry, żeby batoniki były jeszcze bardziej chrupiące z zewnątrz.

batony3

Gotowe batoniki możemy zapakować w folię lub w pudełko i zabrać ze sobą do pracy/szkoły jako zdrową przekąskę 🙂 Ładnie zapakowane sprawdzą się też jako słodki prezent!

SMACZNEGO!

batony5


Amarantus to prawdziwa bomba, oczywiście nie kaloryczna a witaminowa! Jest cennym źródłem błonnika i wielu składników mineralnych (przede wszystkim żelaza! – świetna rzecz dla anemików). Co więcej, już niewielka ilość ziaren amarantusa spożywana regularnie przyspieszy nasz metabolizm i będzie miała pozytywny wpływ na nasze zdrowie 🙂 Na dodatek jego zastosowanie w kuchni jest naprawdę bardzo szerokie. Możemy go wykorzystać do dań wytrawnych, zapiekanek, placków, albo w wersji na słodko jako składnik ciast, ciasteczek i wszelkiego typu deserów. Dlatego jestem przekonana, że amarantus jeszcze nie raz zagości na moim blogu 🙂

Łosoś w glazurze miodowo-pomarańczowej

Ryby to najlepsi przyjaciele szczupłej sylwetki. Spożywane regularnie chronią nas przed widmem otyłości, a dodatkowo pomogą nam zgubić nadprogramowe kilogramy. Zawarty w nich tłuszcz, przez to, że należy do słynnej grupy kwasów tłuszczowych Omega-3 nie pozwala na magazynowanie zbędnej tkanki tłuszczowej np. w biodrach 😉 Co do walorów smakowych to nawet umiarkowani zwolennicy smaku ryb muszą docenić łososia. Delikatne i soczyste mięso tej ryby zachęca do eksperymentowania w kuchni. A sposobów na jej przyrządzenie jest na prawdę co niemiara! Łososia możemy jeść zarówno na surowo (w postaci np. tatara lub jako składnik sushi), jak i usmażyć, upiec lub uwędzić. Dla każdego coś dobrego 😉 Tym razem proponuję Wam wersję pieczoną. Łosoś w glazurze miodowo-pomarańczowej z purée z groszku i oszukanymi „ziemniakami” z kaszki kukurydzianej. Pycha!

Łosoś w glazurze miodowo-pomarańczowej

obiad łosoś

SKŁADNIKI:

(na jedną porcję)

  • filet z łososia bez skóry, 130 g
  • sok z pomarańczy, 50 ml
  • miód gryczany, 1 łyżeczka
  • suszona papryczka chili (lub szczypta pieprzu cayenne)
  • imbir, 1/3 łyżeczki
  • kardamon, 1/2 łyżeczki

Purée z groszku:

  • groszek (świeży lub mrożony), 130 g
  • miód gryczany, 0,5 łyżeczki
  • jogurt naturalny gęsty, 1 łyżka
  • oliwa z oliwek, 1 łyżeczka
  • sok z cytryny, 1 łyżeczka
  • pieprz czarny

Oszukane ziemniaki z kaszki kukurydzianej: przepis na ich przygotowanie znajdziecie tu.

  • kaszka kukurydziana, 50 g
  • gorąca woda, 1 szklanka
  • oliwa z oliwek, 1 łyżeczka

WYKONANIE:

Glazura miodowo-pomarańczowa: Miód mieszamy z sokiem z pomarańczy. Dodajemy pokruszoną papryczkę chili, imbir i kardamon. Całość przelewamy do garnuszka i podgrzewamy pod przykryciem, aż sos się zredukuje i powstanie „syrop”. Od czasu do czasu mieszamy.

Łososia wkładamy do naczynia żaroodpornego i polewamy połową przygotowanej glazury. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i pieczemy ok. 15 min.

Purée z groszku: groszek wrzucamy do wrzącej wody i gotujemy ok. 6-8 min. Odsączamy go na sitku i przekładamy do miski, aby trochę przestygł. Następnie dodajemy miód, jogurt, oliwę, skrapiamy cytryną i posypujemy pieprzem. Całość dokładnie miksujemy, aż do uzyskania konsystencji gęstego kremu.

Łososia z purée podajemy z oszukanymi ziemniakami z kaszki kukurydzianej (przepis znajdziecie tu). Na koniec całość polewamy pozostałą glazurą  miodowo-pomarańczową i gotowe! 🙂

obiad łosoś2

Smacznego!